"Tartuffe" wciąż współczesny
Tekst "Tartuffe albo Szalbierz" (w Polsce częściej określa się ją tytułem "Świętoszek") został uwspółcześniony, dzięki czemu stał się bardziej wymowny dla dzisiejszego widza. Reżyserią spektaklu zajął się znany z wieloletniej współpracy z Comedie-Francaise Jacques Lassalle. Jak się okazuje, w Polsce problem poruszany w sztuce wciąż jest obecny.
U nas przedstawienie o świętoszku widzowie odbierają jak barwne ukazanie sfery życia publicznego w nowo kształtującej się IV RP. Reżyser stara się jednocześnie sprowokować publiczność do swoistego ustosunkowania się i sformułowania swoich odczuć względem otaczającej nas rzeczywistości. Tym samym nie ukazuje aluzji bezpośrednich lecz poprzez analogię "zmusza" widza do zastanowienia się nad obecną sytuacją w kraju.
W postać zakłamanego, obłudnego przybłędy wcielił się znakomity Wojciech Malajkat, który w subtelny sposób wyciszył i przytłumił graną przez siebie postać. Uwagę przykuwa również fantastyczna Beata Ścibakówna, która gra pokojówkę Dorynę.
Pana domu zagrał Jerzy Radziwiłowicz, a w piękną i dystyngowaną małżonkę Ordona - Elmirę, wcieliła się Danuta Stenka. Rola rozsierdzonej, poruszającej się na wózku inwalidzkim Pani Parnelle przypadła zaś Annie Chodakowskiej. Ostatnią aktorką, której nazwisko należałoby przywołać jest Karolina Gruszka, której nie można zarzucić braku profesjonalizmu w scenach rozpaczy, jednakże mnie jej kreacja nie poruszyła .
Zakończenie sztuki, które w XVII wiecznej Francji mogło wydawać się fantastyczne, nie odpowiada chyba współczesnym realiom polskim. Wówczas miało ono wydźwięk polityczny, , gdyż zamknęło pretensję bigotów do Ludwika XIV. Mimo, że sztuka porusza problemy, które wciąż są aktualne oraz dostrzegalne w Polsce, to taki happy end wydaje się niemożliwy.
"Tartuffe albo Szalbierz", reż. Jacques Lassalle, Teatr Narodowy, premiera: 25 marca 2006 r.
|